Rozwiązanie ostatniej zagadki ze stories z cyklu “smakowało czy nie”…
Pewnie zauważyliście już, że coraz rzadziej poruszam temat cen tego co jem i kupuję na mieście. Rozumiem różne wyzwania, z którymi zmagają się autorzy konceptów i ceny pozostawiam do oceny Wam. W tym przypadku jednak po prostu ciężko było mi na to przymknąć oko i skalę mocno wywaliło…
Co do słodkości. Wiecie przecież jak bardzo je lubię i wiecie, że objadłem w tej kwestii większość Wrocławia. W SOHO mamy do czynienia z prawdziwym cukierniczym “potworkiem”, dodatkowo sprzedawanym za moim zdaniem sporą kwotę – 30 zł.
Kiedyś miałem okazję zjeść taki torcik kijowski i to było pyszne! Z chrupiącą od bezy strukturą i miękkim orzechowym fundamentem. Tutaj mamy do czynienia z klockiem masła, którego je się z zerową przyjemnością.
Z tego co udało mi się ustalić pochodzi on z dessert_boutiquee i to wykonanie zdecydowanie nie jest dla tego miejsca dobrą wizytówką.
Sama kawiarnia w tej lokalizacja to dobry pomysł. Wnętrze jest bardzo ładne, ciepłe, no i na tym tarasie przyjemnie sobie usiąść. To co spróbowałem zdecydowanie zniechęca mnie jednak do tego miejsca, a gwoździem do trumny są totalnie nieadekwatne do jakości ceny.
Dajcie znać co uważacie o takim rachunku. Jestem bardzo ciekaw Waszego zdania.
Gdzie zjeść we Wrocławiu | deser | gdzie na deser we Wrocławiu | Wrocław kawiarnia | deser Wrocław | gdzie zjeść we Wrocławiu | kawa Wrocław | weekend we Wrocławiu | co robić w weekend we Wrocławiu | Ogródki Wrocław | kawiarnia z widokiem Wrocław




