Niezrozumiała decyzja inspektorów Michelin we Wrocławiu?

To było prawdziwe święto dla wrocławskiej gastronomii! 10 czerwca 2025 roku, po wielu latach starań do legendarnego przewodnika Michelin trafiło aż 22 restauracji ze stolicy Dolnego Śląska. Na pierwszy rzut mojego oka wszystkie wyróżnienia mogłem uznać za uzasadnione, ale czy wśród tego grona mógł przemycić się “impostor”? Z olbrzymim zaciekawieniem musiałem przyjrzeć się tej sprawie trochę bliżej.

Moim największym zaskoczeniem i w sumie jedyną większą wątpliwością okazała się obecność w przewodniku restauracji Wrocławska. Już trochę na tym lokalnym gastro rynku działam i nie ukrywam, że nazwa ta nie przewinęła się specjalnie w mojej głowie – przynajmniej w żadnych superlatywach.

O tym projekcie na stronie Michelin możemy przeczytać:

Jeśli szukasz dodatku w postaci historii do swojego posiłku, to jest miejsce dla Ciebie. Inspiracją dla tego lokalu były książki Marka Krajewskiego oraz jego fikcyjna postać – smakosz i policjant Eberhard Mock. Menu oddaje hołd historycznej, przedwojennej kuchni Dolnego Śląska i Wrocławia. Możesz spodziewać się sycących, starannie przygotowanych dań, takich jak pikantny tatar ze śledzia marynowanego czy aromatyczny gulasz wołowy z chrupiącym złocistym plackiem ziemniaczanym. Lekcja historii jeszcze nigdy nie była tak przyjemna!

Moi mili – sprawdźmy więc. Jak już udało się nam ustalić, tutejsza karta inspirowana jest historią Wrocławia. Tę historię, ale i teraźniejszość można zaobserwować we wnętrzu, do którego najlepiej pasuje mi określenie – “karczemne”, czego też nie odbierałbym jako przytyk. W końcu nawiązujemy do pięknej przeszłości naszego miasta. Jak w wielu przypadkach wygląda proponowanie danych pozycji kuchni Wrocławia? A no poprzez podanie nazwy losowego dania i dopisanie do niej przymiotnika “wrocławski”… Trzeba było tylko uważać, żeby nie zrobić tego przy roladzie śląskiej, bo to dopiero byłaby wpadka! Dobrze, żarty na bok.

Zamówiłem zupę rakową (42 zł), pierogi ukraińskie (47 zł), no i jako lokalny patriota – oczywiście schabowego po wrocławsku (63 zł). W zupie smaku raka, niestety praktycznie nie znalazłem. Smakował tylko warzywami, no i pływały w nim takie kąski jak pomidor, dwa rodzaje grzanek, czy piękny kawałek cytryny. Pierogi to po prostu nasze ruskie – podawane z omastą i śmietaną. O nich również nie mogę powiedzieć nic dobrego. Grube ciasto, no i ten farsz bez jakiegokolwiek charakteru i doprawienia. Na koniec zjadłem po prostu zwyczajnego schabowego, z suchymi kluskami i bigosem z czerwonej kapusty. Bronił się on chyba tylko swoim rozmiarem, bo tu też ta ilość panierki była po prostu przytłaczająca. Podsumowując – jedzenie okazało się ogromnym rozczarowaniem, które jedynie utrwala najgorsze rynkowe stereotypy pod sztandarem – drogo i bardzo średnio…

W historii naszego kraju miała miejsce niegdyś ciekawa sytuacja. Syn jednego z ważnych polityków stanął przed sądem za „spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu”. Linia obrony w tym przypadku była bardzo ciekawa… Stwierdzono, że do wypadku wcale nie doszło w wyniku nadużywania alkoholu a „pomroczności jasnej”. Po mojej ostatniej wizycie w restauracji Wrocławska, zastanawiam się czy do podobnej pomroczności nie doszło w przypadku inspektorów przewodnika Michelin.

W tym wpisie nie chcę i nie będę robił z siebie guru ds. tego wyróżnienia, bo w wyróżnionych restauracjach jadłem nie „dzieścia” i „set”, a „naście” razy. Czerwony przewodnik w naszej percepcji jest równoznaczny z elitarnością, niebanalnym smakiem i szeroko rozumianym kulinarnym doznaniem. To wyróżnienie to suma ciężkiej pracy: restauratorów, szefów kuchni, managerów, kelnerów, barmanów i dziesiątek innych osób, których musiałbym wymieniać i wymieniać.

Tym bardziej zaskakująca dla mnie okazała się obecność właśnie tej restauracji wśród wyróżnionych projektów. Moja ostatnia wizyta we Wrocławskiej otworzyła moje zdumione oczy jeszcze szerzej. Na bazie moich kulinarnych doświadczeń z naszego miasta. Na bazie znajomości kuchni proponowanej przez inne wyróżnione we Wrocławiu restauracje… Niestety muszę stwierdzić, że mamy do czynienia z Iskrą Pasikurowice w Lidze Mistrzów (nie gniewajcie się na mnie kibice Iskry). W mojej optyce jest to decyzja co najmniej kontrowersyjna, która umniejsza randze najbardziej cenionego na świecie kulinarnego przewodnika. Nie mówiąc już o reszcie ciężko pracujących na wyróżnienie restauracji.

Nie chcę wyjść na “psuję” dobrej zabawy, bo czerwony przewodnik we Wrocławiu to ogromne osiągnięcie bardzo dużej grupy osób i dowiezienie tego zasługuje na szczere gratulacje. To coś co pięknej stolicy Dolnego Śląska się po prostu należy i na co wszyscy długo czekaliśmy. Nie czułbym się jednak dobrze, gdybym takiego tekstu, jako osoba zawsze szczera wobec odbiorców nie popełnił. Po wynikach z 10 czerwca pogratulowałem wspaniałego osiągnięcia wszystkim wyróżnionym restauracjom. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że w tym przypadku gratulacje okazały się mocno nieuzasadnione.

Bez odbioru.

Piotrek.

Wrocławska
ul. Szewska 59/60

Michelin we Wrocławiu Michelin we Wrocławiu Michelin we Wrocławiu

Article Tags:
· ·
Article Categories:
Kuchnia polska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Don't Miss! random posts ..